Nobel 2019 dla naszego autora

Wydarzenia

 

Jeden z naszych autorów, Peter Handke, został dziś laureatem Literackiej Nagrody Nobla 2019. To świetna okazja, aby przypomnieć jego sztukę Kaspar, wydaną w znakomitym przekładzie Jacka Burasa.

 

Oto jej fragment:

 

1

Za kurtyną, stanowiącą tylne ograniczenie sceny, p o w s t a j e   j a k i ś   r u c h, którego powstawanie widzowie mogą śledzić, obserwując poruszenia kurtyny. Ruch powstaje po lewej albo po prawej stronie kurtyny i przemieszcza się, coraz gwałtowniejszy i szybszy, ku jej środkowi. W miarę jak osoba za kurtyną zbliża się do jej środka, kurtyna coraz bardziej wypychana jest do wewnątrz. To, co początkowo było tylko dotknięciem, staje się teraz, kiedy się okazało, że materiał łatwo poddaje się naciskowi, próbą przedostania się na drugą stronę. Widzowie dostrzegają coraz wyraźniej, że ktoś chce się przez kurtynę dostać na scenę, ale na razie nie znalazł jeszcze szpary w kurtynie. Po kilku daremnych próbach w niewłaściwych miejscach – widzowie słyszą odgłosy uderzania w kurtynę – udaje się tej osobie znaleźć szparę, której wcale nie szukała. W ślad za widoczną najpierw ręką ukazuje się bardzo powoli reszta ciała. Druga ręka przytrzymuje kapelusz, żeby kurtyna nie strąciła go na ziemię. Postać robi niewielki ruch do przodu, tak że kurtyna stopniowo z niej opada i łączy się z powrotem za jej plecami. Kaspar stoi na scenie.

 

2

Widzowie mają okazję przyjrzeć się twarzy Kaspara i jego ubiorowi: Kaspar stoi przed nimi. Jego ubiór jest teatralny. Ma na głowie przykładowo szeroki, okrągły kapelusz z wstążką. Nosi jasną koszulę zapiętą pod szyją. Jego marynarka jest w jaskrawych barwach i ma wiele (na przykład siedem) metalowych guzików. Jego spodnie są szerokie. Na nogach ma toporne buty. Przy jednym bucie może mieć na przykład rozwiązane bardzo długie sznurowadło. Wygląda „pociesznie”. Kolory jego ubioru gryzą się z pozostałymi kolorami na scenie. Dopiero przy drugim albo trzecim spojrzeniu widzowie dostrzegają, że jego twarz jest maską. Jej barwa jest „blada”. Maska wygląda bardzo naturalnie. Być może jest dopasowana do twarzy. Jej wyraz jest wyrazem zdziwienia i zmieszania. Twarz, którą przedstawia maska, jest okrągła, bo na okrągłych i szerokich twarzach wyraz zdziwienia jest bardziej teatralny. Kaspar nie musi być wysoki. Stoi na scenie i nie rusza się z miejsca. Jest uosobieniem zdziwienia.

 

3

Rusza. Jedna ręka nadal przytrzymuje kapelusz. Jego sposób chodzenia jest bardzo mechaniczny, sztuczny, taki, którego nie ma. Z drugiej strony nie porusza się oczywiście jak marionetka. Jego chód wynika z ciągłego przeplatania się różnych rodzajów chodu. Pierwszy krok stawia na przykład wyprostowaną nogą, za którą druga podąża chwiejnie i niepewnie. Następny krok robi przykładowo odwrotną metodą. Przy kolejnym kroku podrzuca jedną nogę wysoko w górę, a drugą ciągnie z wysiłkiem za sobą, następny krok robi na płaskich stopach, kolejny zaczyna niewłaściwą nogą, toteż przy następnym kroku musi przenieść drugą nogę bardzo daleko do przodu, żeby dogoniła pierwszą. Kolejny krok robi, coraz szybciej i będąc coraz bliższym upadku, prawą nogą w lewo, a lewą w prawo, przy czym o mały włos nie upada. Przy następnym kroku nie udaje mu się ominąć jedną nogą drugiej i trąca ją od tyłu, po czym znów musi się wysilić, żeby nie upaść. Kolejny krok stawia tak duży, że nieomal robi szpagat i musi z wielkim trudem podciągać drugą nogę. Pierwszą nogę chciał tymczasem pośpiesznie postawić już dalej, ale kieruje ją w niewłaściwą stronę, toteż znowu niemal traci równowagę. Przy następnym kroku stawia, jeszcze pośpieszniej, jedną stopę czubkiem do przodu, drugą natomiast czubkiem do tyłu, po czym przy kolejnym kroku próbuje jednym szarpnięciem dostawić czubek pierwszej stopy do skierowanego w tył czubka drugiej, co powoduje, że nie może już dojść ze sobą do ładu i, obracając się wokół własnej osi, kiedy widzowie od początku się obawiali, że upadnie, w końcu pada na ziemię. Jego droga do tego momentu nie prowadziła prosto w stronę widzów, tylko przebiegała spiralnie to w tę, to we w tę po nie nazbyt małej scenie. Nie był to chód, tylko jakiś pośredni ruch między wciąż grożącym upadkiem a pokrętnym poruszaniem się do przodu, przy czym jedna ręka cały czas przytrzymywała kapelusz, który także w chwili ostatecznego upadku pozostał na głowie. Po upadku Kaspara publiczność widzi go w nietypowym siadzie po turecku na podłodze sceny. Kaspar się nie rusza, tylko jego dłoń przytrzymująca kapelusz staje się samodzielna: stopniowo odrywa się od głowy, zsuwa się wzdłuż ciała. Jeszcze przez chwilę się kołysze, po czym również ona zastyga w bezruchu. Kaspar siedzi na scenie.

 

4

Zaczyna mówić. Mówi cały czas tylko jedno zdanie: Chcę stać się taki, jaki był kiedyś ktoś inny. Słychać, że mówi to zdanie bez zrozumienia, nie wyrażając nim niczego poza tym właśnie, że jeszcze nie rozumie tego zdania. Powtarza to zdanie kilka razy w regularnych odstępach.

 

5

Siedząc w tej samej pozycji na podłodze co poprzednio, po turecku, Kaspar powtarza teraz zdanie na niemal wszystkie możliwe sposoby. Mówi je z wyrazem uporu. Mówi je w formie pytania. Wykrzykuje je. Skanduje. Wypowiada zdanie radośnie. Wypowiada je z ulgą. Wypowiada je z użyciem myślników. Wypowiada je z wściekłością i zniecierpliwieniem. Wypowiada zdanie z najwyższym przestrachem. Wypowiada je jak pozdrowienie, jak zawołanie litanijne, jak odpowiedź na jakieś pytanie, jak rozkaz, jak prośbę. Potem, co prawda monotonnie, śpiewa zdanie. Wreszcie wywrzaskuje je.

 

6

Ponieważ w ten sposób nie posuwa się dalej, podnosi się. Najpierw próbuje wstać j e d n y m ruchem. To mu się nie udaje. Na wpół uniesiony, upada z powrotem na podłogę. Upada z powrotem na podłogę również za drugim razem, już prawie całkowicie wyprostowany. Teraz wyciąga żmudnie nogi spod siebie, przy czym czubki stóp przykładowo zaklinowują mu się w dołkach pod kolanami. W końcu, posługując się rękami, rozłącza nogi. Wyprostowuje je. Patrzy na nie. Zgina jednocześnie oba kolana i podciąga je ku sobie. Nagle siada w kucki. Patrzy, jak podłoga oddala się od niego. Pokazuje, całą ręką, na oddalającą się podłogę. Zdziwiony, wypowiada swoje zdanie. Stoi teraz wyprostowany, obraca głowę to w lewo, to w prawo, w stronę przedmiotów, i znów wypowiada to zdanie: Chcę stać się taki, jaki był kiedyś ktoś inny.